Widzę mur, wielki mur aż do samych chmur
W samotności , ciszy, gdzie nikt nikogo nie słyszy
Chcę wysoko wzlecieć, lecz spadam w dół
I znów obijam się o mur, który wzrasta pośród pól
Skrzydła mam podcięte, choć pióra ledwo co odrośnięte
Lepiej niech wróci znów wszystko co zostało dawno wzięte
Przeszłość niech pokryje kurz, nie ma po co wracać już
A ja pofrunę znów wysoko w górę, pośród chmur.
