Poranek

Poranek

Postprzez micows » Pt sty 26, 2018 17:00

Pokój dbale spowijał lekki mrok, który jednak po jakimś czasie coraz śmielej zaczęły przebijać świetlane szpilki promieni słońca ruszającego do biegu po firmamencie. Zwinnie prześlizgiwały się one przez wąskie, małe szczeliny, znajdujące się między częściami zasłaniającej okno rolety. Patrząc na te iluminujące strumienie fotonów, można było ze zdumieniem stwierdzić, że przebyły one miliony kilometrów kosmicznej przestrzeni wyłącznie po to, aby najzwyczajniej w świecie złożyć wizytę w domu Filipa. Obsiadły regał z książkami, ściany i część podłogi niczym gromada much. A może raczej, niczym gromada świetlików.
Rozległ się donośny dźwięk budzika.
Mały strażnik snu przyglądał się zapewne przez dłuższą chwilę tym pełnym powabu słonecznym przybyszom i postanowił wziąć z nich przykład, uroczyście obwieszczając początek nowego dnia. Ryknął więc wreszcie z impetem, rozstrzaskując ciszę w drobny mak.
Filip gwałtownie przetarł dłońmi swoją twarz, jak gdyby z obrzydzeniem poczuł na sobie pozostałe strzępki lepkiej pajęczyny snu i chciał je jak najprędzej z siebie zrzucić. Raptem podnióśł się do pozycji siedzącej, zdecydowanym ruchem odgarnął z siebie pościel i z niemałym trudem przymusił się – czując nagłe natarcie leniwego sentymentu, namawiającego do powrotu w puchowe pielesze - żeby opuścić swój przytulny wehikuł, w którym przez ostatnie sześć godzin i kilkanaście minut zwiedzał otchłanie swojej własnej podświadomości. Wreszcie ruszył w kierunku lamentującego już budzika, który stał na stoliku, dobre kilka metrów od łóżka.
Chłopak miewał czasem upodobanie w przestarzałych przedmiotach codziennego użytku i z tego właśnie powodu używał budzika takiego, jaki ma się na myśli (a przynajmniej może część osób ma), wypowiadając słowo ,,budzik’’. Właśnie tego okrągłeko zegarka, z parą pyzatych dzwonków, wspartego na dwóch małych nóżkach.
Ruchy jego szczupłych, lecz względnie silnych nóg, były teraz mało skoordynowane, ale przy tym wciąż fertyczne. Dawały wrażenie – zapewne słuszne – jedynie mechanicznego odruchu, na dobrze już znany jego ciału bodziec.
Urwawszy natarczywy jęk małego awanturnika, stał w charakterystycznym dla siebie porannym stuporze, wciąż ciągnąc jeszcze za sobą cienką nić łączącą go ze światem sennych marzeń. Nie wiadomo ile na jawie, a ile w lunatycznym śnie, wpatrywał się w śnieżnobiały cyferblat budzika. Widział jak cienka, czarna wskazówka spożywa już swoje śniadanie. Z niezbyt wielkim, ale dokładnie zaplanowanym apetytem, kosztowała ona kolejny dzień Filipa. Jadła kęs po kęsie – równymi - precyzyjnie - wymierzonymi – interwałami - na chwilę tylko zatrzymując się po każdym z nich, aby dobrze przełknąć.
micows
 
Posty: 34
Dołączył(a): N cze 19, 2016 20:55

Postprzez » Pt sty 26, 2018 17:00

 

Re: Poranek

Postprzez Pan Redaktor » Śr sty 31, 2018 19:55

"Pajęczyna snu", "strażnik snu", "jak gdyby", do tego połowa tekstu to opis. Bardzo podobają mi się ostatnie trzy zdania, dobrze uchwycona metafora w idealnym czasie i miejscu, reszta w ogóle mi się nie podoba.
Pan Redaktor
 
Posty: 713
Dołączył(a): So lis 15, 2014 13:26

Postprzez » Śr sty 31, 2018 19:55

 


Powrót do Proza

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron